Morskie opowieści - finał sezonu ;-)
Lato rozgościło się na dobre i pewnie dlatego tak trudno zebrać mi się do blogowania. Niestety to ostatnie chwile tego letniego ukojenia. Już za moment znów życie zacznie pędzić nie wiadomo dokąd i po co. Ale póki co jest pięknie i nawet pogmatwana rzeczywistość zdaje się toczyć gdzieś poza mną. Nocne niebo rozświetlają Perseidy, w ogrodzie królują hortensje, wśród budlei trwa nieustający motyli nalot a powietrze drży od upału. Na ochłodę mam więc dla was ciąg dalszy sznurkowej, morskiej opowieści. Z pozostałości sznurka, którego zapas dość spory się okazał wyheklowałam sobie torbę, dla odmiany w wersji okrągłej.
Niby wolę zdecydowanie mieć wolne ręce, czyli torbę nosić na ramieniu ale w tej wersji pasek sobie odpuściłam i przyznam, że i do takiej wersji transportowej można się przyzwyczaić. Chociaż torba specjalnie duża nie jest (około 35 cm średnicy) to troszkę się nagimnastykowałam przy dzierganiu, bo ten tkany ścieg jest dość "niewygodny" w wykonaniu. Myślę jednak, że efekt wart wysiłku. Zresztą oceńcie sami...
Torbę posyłam do wakacyjnej odsłony zabawy u Reni>>

a sama w nadchodzący weekend uciekam na kilka dni naładować akumulatory dobrą energią wśród wiejskich pól i lasów a potem... , w zasadzie nie wiem co będzie potem, więc pozostańmy przy wakacjach;-)










