Warszawski rozmach:-)

Bombki odziane we frywolne "galoty" chodziły za mną od dawna. Chociaż czółenkowe supełki wiążę od przeszło trzech lat, to żadnej bombki przez ten czas przyodziać nie miałam okazji. Podziwiałam koronkową robotę koleżanek po fachu obiecując sobie, że kiedyś frywolitkowe bombeczki zawisną i na mojej choince. Na  mrzonkach i obietnicach skończyłoby się pewnie i w tym roku, gdyby nie warszawskie spotkanie pewnych szalonych rękodzielniczek i nasza wizyta na Art i Town. To tam, na jednym ze stoisk wpadły mi w oko akrylowe bombki. Połyskując "golizną" spoglądały na mnie z pewnego stoiska i kusiły...
Zaopatrzona w sześć sztuk warszawskich bombek i mnóstwo zapału przysiadłam któregoś ubiegłotygodniowego wieczoru do supłania. Niestety sam zapał to trochę za mało. Jak na stołeczny rozmach przystało bombki były dość spore (10 cm średnicy) a ilość supełków potrzebnych do usupłania odpowiedniego rozmiaru koronkowego przyodziewku odwrotnie proporcjonalna do zasobów wolnego czasu.
Nic więc dziwnego, że po niecałych dwóch tygodniach supłania ciągle mam więcej gołych bombek, niż ubranych, ale i tak jestem z siebie dumna. Wyliczyłam skrupulatnie, że na te dwie bombki, które udało mi się odziać, usupłałam ponad pół metra (62,8 cm;-))  koronki o szerokości sześć centymetrów. Do tego oczywiście kilka mniejszych elementów na spód i górę. Całkiem słuszna ilość supełków. Czy efekt wart zachodu, oceńcie sami:-)
Pasek boczny pierwszej bombki inspirowany wzorem Renulka>>, pasek drugiej z książki "Klasyczne frywolitki" autorstwa Kiristine Nikolajsen i Inge Lise Nikolajsen.









I jeszcze trochę zdjęć z dzisiejszego pleneru;-)









Jak widać jedna z bombek ma gacie ozdobione koralikami więc posyłam ją do naszego cyklu Kocham frywolitkę>> bo taki temat zadała na grudzień Renia.

A skoro frywolitka to koronka, to myślę, że i do listopadowego "Otwórz szufladę">> moje bombkowe koronki się nadają.

Pozdrawiam serdecznie i lecę delektować się świąteczną atmosferą w blogosferze, bo przez to zasupłanie mam chyba trochę zaległości;-)




27 komentarzy:

  1. Ależ pięknie zasuplalaś te warszawskie akryle. Masz rację, że kiedy dostaną sie w zdolne ręce zamieniają sie w cuda :)) Przepiękne!
    Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne,powiedziałabym że eleganckie bombki

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, ale cudne!!!! Kilka razy oglądałam zdjęcia i nie mogę przestać :)) Jaka misterna robótka, a efekt końcowy powala!! CUDNE!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiscie ze warto Olu! Bombeczki sa rewelacyjne, mistrzostwo no gęba opada....niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zjawiskowe bombeczki! Frywolitkę mam wciąż w planach do nauczenia się;)
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wytworne, królewskie cudo, pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  7. Urocze "galoty" dostały Twoje bombki :)To teraz trzeba supłać co roku nowe ubranka na bombki !

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany ... ale cudeńka. Dlaczego boję się frywolitki? Ech ....

    OdpowiedzUsuń
  9. Galoty, kalesony, gatki czy seksowne stringi, jak zwał, tak zwał, ale bombki są teraz urody nieprzeciętnej. Cieszę się, że stolica jest tak inspirująca. W głębi duszy myślę sobie, że to nie tylko miejsce, ale także i ludzie i całokształt …
    A co do ilości pracy, to jest ona zdecydowanie niepoliczalna i ogromna. Spróbowałam nawet policzyć słupki w jednej bombce, tej klasycznej, to na jeden element boczny wychodzi około 186 słupków, a jest ich 20, więc x20 to już 3720, a jeszcze te dwa górne elemnety … no odpuściłam sobie i zachwycam się efektem. Piękne, cudne, wyjątkowej urody, czyli kochamy frywolitkę "pełną gębą" :-)))) Pozdrawiam serdecznie z mokrej stolicy :-)
    P.S. no chyba jednak i ja jakąś bombę, albo bombunię popełnię :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bombki sa prześliczne w tych "gaciach", oj kiedy ja takie zrobię? czy wogóle dam radę?. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś wspaniałego i niezwykłego jest w tych bombeczkach! No i te klimatyczne zdjęcia - jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie to pozostaje zamilknąć. Dobrze, że ta Warszawka tak Cie zainspirowała. Gdyby nie ten wyjazd, kto wie, czy powstałyby te cudowne gatki. Są godne królewskiej choinki. Pozdrawiam Oleńko.

    OdpowiedzUsuń
  13. I to jest to co mnie w frywolitce zachwyca- delikatność.
    Na przezroczystych bombkach wyglądają jak mgiełka;)
    Olu piękne bombeczki, a że i duże to i dużo pracy wymagały- podziwiam, bo mnie ostatnio jakoś nic nie wychodzi.
    Buziaki i dzięki że jesteś z nami:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Olu, te gatki są rewelacyjne a jak dodać do tego frywolitkowy kunszt, to powalają, absolutnie. Stolica zmotywowała, ale nasz grajdołek spokój do działania zapewnił. Piękny efekt stołeczno - prowincjonalnej współpracy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Siedzę sobie i patrzę od dobrych kilku minut. Nie wiem co bardziej podziwiam cudowne ubranka czy przepiękne zdjęcia w świątecznej scenerii. Dla mnie jedno i drugie to mistrzostwo świata. Olu gdybym Cie nie widziała w akcji z czółenkiem to bym nie uwierzyła, że takie cuda można wysupłać w tak krótkim czasie . Cudowne są i jedno wiem na 100% w życiu czegoś takiego nie zrobię.
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  16. Bombki są przepiękne i absolutnie odjazdowe! cudownie wysupłałaś im świąteczne koronkowe galoty, ach, ta Wasza bajerancka wycieczka! ta Warszawa jednak ma w sobie cuś, e, no tak, wiadoma rzecz stolica i każde słowo zbędne...:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej ale piękne! Jakby zrobione przez samą Królowę Śniegu! Co za dokładność, co za piękno.

    OdpowiedzUsuń
  18. Fantastyczne bombki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. nie ma co się rozpisywać po prostu ślicznie tu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepiękne bombki, z pewnością warte tego, żeby nad nimi posiedzieć :) Będą wspaniałą ozdobą.

    OdpowiedzUsuń
  21. No no, frywolitka jest cudna, a bombeczki w nią ubrane takie szykowne. Az zazdroszczę umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
  22. O wow... jak zobaczyłam Twoje bombkowe prace to pomyślałam .... arcydzieła! :) Są po prostu odlotowe :)
    powodzenia w wyzwaniu!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ależ piękne! Czuję się jak w bajce!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dla mnie to niewyobrażalnie misterna robota! Cudowne bombeczki! Dziękuję za udział w wyzwaniu Szuflady i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)

Copyright © 2014 Papierolki , Blogger