poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Erzac.

To mądre słowo w tytule zostało mi w głowie z dawnych czasów kiedy Internet w używaniu powszechnym nie istniał, a ja uwielbiałam rozwiązywać krzyżówki, szczególne jolki;-). Teraz, to już żadna zabawa, wszystko można znaleźć w sieci.
Odgrażałam się niedawno prezentując swoja frywolitkową serwetkę>>, że sobie kiedyś zrobię zdecydowanie większą na stół do pokoju. Takie sobie czcze gadanie, tym bardziej, że w bardzo dalekich planach miałam wymianę swojego trzydziestoletniego, rozlatującego się już z lekka owalnego stołu (perelowska sklejka:-)) na porządny, prostokątny i rozkładany stół, który w razie potrzeby pomieści trochę więcej niż sześć osób. Plany jak to plany, lubią się zmieniać niekoniecznie zgodnie z naszymi  założeniami. Zupełnie niespodziewanie zostałam właścicielką nowego stołu kilka dni temu...
Nie przepadam za nakrywaniem stołu obrusem na co dzień (stary stół niestety tego wymagał:-)), więc koniecznie potrzebuję fajnej serwety, najlepiej szydełkowej albo jeszcze lepiej frywolitkowej, bo takie lubię najbardziej. Prędzej czy później, a raczej później;-) coś tam sobie wymyślę, a doraźnie postanowiłam chociaż zadbać o coś, co pozwoli dopełnić mojej domowej tradycji i ustawić na stole świeże kwiaty, bez obaw o zniszczenie  blatu.
Uplotłam sobie po prostu okrągłą podkładkę, dość sporą (40 cm średnicy) w neutralnych kolorach pasujących w zasadzie do każdego wnętrza. Z troski o nowiutki blat od spodu podkleiłam filcem. Przyznam, że wygląda bardzo prosto i minimalistycznie, ale w sumie nawet mi się podoba i jako doraźne rozwiązanie chyba może być...




A jak już znajdę lub zrobię odpowiadającą mi serwetę, to myślę, że z powodzeniem wykorzystam moją serwetową  namiastkę  gdziekolwiek, np. w ogrodzie.




Przyszło mi  do głowy już podczas wyplatania, że fajnie by było wypleść sobie cały komplet gazetowych podkładek np. pod talerze, papier to ponoć dobry izolator...
Ja to mam pojemną głowę, nie nadążam za nią :-)

Pozdrawiam serdecznie :-) 

Ola

środa, 17 sierpnia 2016

Usiądźmy...

O tym żeby usiąść i odpocząć marzyłam dziś cały dzień, ale remont ma swoje prawa. Za to udało mi się wynieść z domu kilka worków rzeczy zbędnych i parę kartonów makulatury ("niezwijalnej" oczywiście;-)) Teraz tylko muszę pilnować, żeby nikt z domowników nie uznał, że "to się jeszcze może przydać"  Jutro, o ile dam radę ruszać rękami i nogami, czeka mnie ciąg dalszy, ale powolutku dostrzegam światełko w tunelu;-)
Dobrze, że mamy olimpiadę, bo nareszcie mogłam przysiąść, pokibicować siatkarzom, a w międzyczasie napisać posta. Chciałam pokazać Wam pracę, którą przygotowałam na kolejną, wakacyjną odsłonę wspólnej nauki decu>>  prowadzonej przez Renię>>  i Justynkę>>. W duszy, a w zasadzie w głowie grało mi mnóstwo pomysłów. Czasu było sporo więc postanowiłam zabrać się w końcu za równie sporą "robótkę", która chodziła za mną od początku wiosny. Szło mi równie opornie jak siatkarzom, ale dla  odmiany mnie udało się skończyć z sukcesem (chyba;-)) zanim na dobre utknęłam w sprawach remontowych.
Dziś zapraszam na ławeczkę;-) Nieraz występowała na zdjęciach ogrodowych i nie tylko, ale po tegorocznej zimie zdecydowanie nadawała się do odnowienia. Tym razem postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. W trakcie szlifowania starych powłok farby i impregnatu okazało się, że deski siedziska są tak zniszczone, że najlepiej jednak je wymienić. W tym pomógł mi mój osobisty stolarz, ale cała reszta, to ja;-)
To może dość gadania, usiądźmy:-)



 A teraz trochę szczegółów. Są oczywiście postarzające przecierki...



 i trochę transferowych ozdóbek ;-)



Decoupage, to nie jest ani moja mocna strona, ani wielka miłość;-) więc przyznam, że jestem bardzo dumna z siebie. Nie mam zdjęcia całej ławki przed odnowieniem, ale na tej lawendowej fotce widać jak bardzo domagała się odświeżenia...

Marzą mi się jeszcze poduchy, ale mimo wszystko chyba zdecydowanie lepiej maluję niż szyję, więc pewnie po prostu coś kupię, chociaż kto to wie, co mi znowu strzeli do głowy w chwili słabości;-)

Mam nadzieję, że czas i pogoda w końcu pozwolą mi skorzystać z uroków ogrodowej ławeczki jeszcze tego lata, a na razie ławeczkę dorzucam do zabawy...


i wracam do spraw remontowych.

Pozdrawiam:-)
P.S. Gdyby ktoś jeszcze miał ochotę na urodzinowy koszyczek to zapraszam:-)

http://papierolki.blogspot.com/2016/08/mam-trzy-latka.html

sobota, 13 sierpnia 2016

Mam trzy latka ;-)

Bardzo mi zależało, żeby dziś tutaj wpaść chociaż na chwilkę.  Wygląda na to, że się uda, bo do północy jeszcze troszkę czasu zostało ;-) Dokładnie dziś mój blog obchodzi trzecie urodziny. Chyba nie jestem typową kobietą, bo mimo, że szalone czasy młodości mam za sobą, to każde kolejne urodziny celebruję z dużą radością. Życie nauczyło mnie doceniać podarowany czas i  cieszyć się nim, nawet wtedy, kiedy za bardzo cieszyć się nie ma czym;-)  Oczywiście data to tylko symbol, ale te trzy lata pisania i twórczego zakręcenia, a przede wszystkim  spotkań w blogowym świecie (nawet nie tylko blogowym;-)), to jedna z najbardziej pozytywnych historii jakie mi się przydarzyły, więc nie mogłam sobie dziś darować.

Mimo późnej pory, chciałam przede wszystkim Wam podziękować. Za to że jesteście, że dzielicie się ze mną swoim czasem i swoimi pasjami, że znosicie moje postowe gadulstwo i pozostawiacie tak wiele ciepłych słów oceniając moje rękodzielnicze poczynania i  nierzadko zwariowane pomysły.


Bardzo serdecznie dziękuję :-)


Oczywiście na urodziny nie wypada  pchać się bez prezentu, ale ze względów projektowo - remontowych nie bardzo miałam czas, żeby coś specjalnego przygotować, więc obchody będą skromne, jak ja;-) Postanowiłam wczoraj późnym wieczorem wypleść to, co lubię robić najbardziej i co wielu z Was uważa za mój znak rozpoznawczy. Krótko mówiąc, dla tych którzy oczywiście mają ochotę, mam mojego bielonego szaraczka, który na zdjęciu wygląda dość marnie bo niestety nie zdążyłam ze zdjęciem przed zachodem słońca.



Mam nadzieję, że mimo kiepskiej prezentacji kolejna "misunia" Oli powędruje w świat. Jeśli ktoś ma ochotę ją przygarnąć, to niech do końca sierpnia da znać w komentarzu pod postem. Jeśli  tylko czas pozwoli, to postaram się coś do tej pustej miseczki dorzucić;-)



Jeszcze raz dziękuję  i pozdrawiam urodzinowo :-)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...