Tak daleko nam do siebie...

...i tak blisko, bo przecież nie odległość się liczy a pokrewieństwo dusz, które sprawia, że mimo iż najczęściej spotykamy się on-line, to  bije z ekranu coś na kształt dobrych fluidów. Wujek Google mówi, że dzielą nas dokładnie 353 kilometry. Niby niewiele jak na dzisiejsze możliwości komunikacyjne, ale mimo to, nawet w dobie powszechnej globalizacji spotkać się "w realu" nie jest łatwo. W każdym razie i kilometry, i pędzące gdzieś wiecznie życie sprawiały, że umawiałyśmy się jakieś dwa lata. Nic to, najważniejsze, że się udało i miniony weekend spędziłam w towarzystwie Justynki>> i Dorotki>>, która kota ze sobą nie zabrała. Każdy, kto taką "randkę" z blogowymi przyjaciółmi uskutecznił, dobrze wie jaka to uczta dla naszych - nie czarujmy się - lekko zakręconych dusz. Ucztowanie było co prawda krótkie, ale wypełnione po brzegi specjałami blogowo - przyjacielskiego tête-à-tête. Ja spróbowałam zapewnić miejscówkę oraz "wikt i opierunek" a Justynka z Dorotą wrażenia artystyczne. W jednym i drugim wsparła nas po sąsiedzku Marysia>>
Jak nauczyło mnie zawodowe życie, dziś liczą się przede wszystkim twarde efekty naszych poczynań więc pozwólcie, że od nich zacznę. Te miały za zadanie nakarmić wakacyjną żabkę u Ani>> w jej zabawie kartkowej i (o zgrozo:-)) nauczyć Olę zwijać papierki. Co się udało, a co nie - oceńcie sami. Po kilku długich godzinach spędzonych przy wspólnym, suto zabałaganionym stole nasz urobek wyglądał tak:


Zaczęłyśmy od quillingu. Dostałam od dziewczyn w prezencie kolorową tęczę paseczków i sprzęt w postaci quillingowej igiełki (która co prawda nie robi bzzzy, ale to bardzo dobrze, zważywszy, że ja lubię po nocach pracować:-)). Starałam się jak mogłam dotrzymać im kroku zwijając te wąziutkie paseczki. Wszystkie postanowiłyśmy zliftować kartkę szefowej, czyli Ani.


Po długim wieczorze nawijania, a potem niemniej długim poranku wyklejania pod czujnym okiem ekspertki scrapowej - czyli Dorotki - nasze interpretacje oryginału wyglądały tak:


A oto moja pierwsza próba nawijania papieru na coś, co nie jest patyczkiem od szaszłyka.



Drugą część warsztatów artystycznych dość spontanicznie opanowali faceci, wszyscy o takim samym imieniu. Tym razem, oprócz tematu, wspólnym elementem był piękny papier scrapowy, który odkryłyśmy w zapasach Justynki. Tak się w popołudniowej niedzielnej sesji prezentowały nasze "kaziki" ...


 Moja wersja jest serdeczna, jak nasze spotkanie :-)



Z dumą donoszę, że wśród kartek zaproponowanych przez Anię do liftu znalazła się także moja skromna kartka...


więc o jeszcze jedną karteczkę pokusiła się Justynka (ta środkowa karteczka z dmuchawcem na pierwszym zdjęciu) a także ja, niestety już w samotności. Korzystając z artystycznego feng- shui, które pozostało na stole w salonie po naszych twórczych potyczkach zamieniłam wersję wielkanocną oryginału na dość luźną interpretację bożonarodzeniową. Justynko przepraszam za brak motylka, ale jakoś w okoliczność się nie wpasował:-D



Zliftowane karteczki posyłam w postaci kolażu na wakacyjną odsłonę anulkowej zabawy>>

 

Działo się, oj działo. Długie rozmowy, nie mniej długie spacery i spotkania przy stole. Wszystkiego opowiadać nie będę;-) ale może chociaż kilka zdjęć, które przynajmniej w części oddadzą atmosferę tego wyjątkowego weekendu.

Nasze warsztatowe ucztowanie, zakończone wycinaniem "odrobiny" scrapków dla Oli;-)


Wspólna sesja w moim "studio fotograficznym" 


I jeszcze migawki ze spotkania u Marysi, które spędziłyśmy w ogrodzie przy przepysznej tarcie z malinami i rozważaniach o życiu, hafcie, blogowaniu i nie tylko.


 Frywolitkowymi "celebrytkami" obdarowała nas wszystkich Justynka. A do mojej celebrytki dołączył jeszcze piękny, letni naszyjnik. 


Dziewczyny Kochane!
Bardzo, bardzo Wam dziękuje za pokonanie tych kilometrów oraz innych życiowych zakrętów, 
za pełen wrażeń nie tylko artystycznych weekend, a przede wszystkim za spotkanie, 
które koniecznie musimy kiedyś powtórzyć.

Drogę już znacie:-)

Pozdrawiam  i lecę nadrabiać zaległości on-line.

27 komentarzy:

  1. Och ! Bardzo Wam zazdroszczę takiego twórczego spotkania :))
    Kartki śliczne , szczególnie wpadła mi w oko ta z żółtymi kwiatami - cudo**

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne spotkanie i piękne prace :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, ja też chce na kolejne spotkanie :-) Dwie Warszawianki poznałam choc pleckami się odwróciły Dwie pozostałe uczestniczki... hm mam szanśe trafienia 50 na 50 :-)
    Zazdroszcze Wam tego weekendu , był na pewno wspaniały a na efekty wspólnego scrapowania aż miło podziwiać . Cudne kartki powstały. Lifty bardzo udane. !!
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie "Czarownice" i dziękuję za udział w zabawie.
    A tan "męski" papier jest faktycznie genialny

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło jest spotkać się w realu. Piękne kartki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam tego posta już kilka razy, a zaczynam kolejny i kolejny. Było SUPER, nie wiem, kiedy zleciały te dwa dni, ale pozwoliły naładować akumulatory, mam jednak nadzieję, że chyba nie na tak długo jak dwa lata, więc powtarzamy takie spotkania częściej. Z tego miejsca chciałam także ogłosić, że Ola to mistrzyni Kazikowych form, bo gdyby nie ona to ten cudny papier nadal bym tylko oglądała i odkładała - brawo Ola. Teraz pozdrawiam już baaaaardzo serdecznie :-)
    P.S. a w Warszawie znowu leje :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam...leje... już mi to przestało przeszkadzać ;)

      Tak jak mówisz "akumulatorki" naładowane na długo.
      I potwierdzam w całej rozciągłości, było wspaniale! Bo blogosfera to miejsce gdzie spotykamy mnóstwo pozytywnie zakręconych osób, tylko trzeba sposobu aby się spotkać :)
      A jak jest wola to i sposób się znajdzie!

      Usuń
    2. U mnie też dziś leje od popołudnia...
      Mam nadzieje, że jednak Nam się te akumulatorki rozładują szybciej niż się spodziewamy i będzie trzeba ładować znowu:-D

      Usuń
    3. No to trzeba będzie ładować! ;)

      a mój "wujek" mówi, że 380 kilometrów ;P, przynajmniej po tej tracie którą jechałyśmy :)

      Usuń
  6. Wspaniałe spotkanie Oleńko, tylko pozazdrościć :) Powstały śliczne prace, pozostało mnóstwo wspomnień. A Twoje quillingowe zawijaski pierwsza klasa!
    Cieplutko Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś bawiłam się w to zwijanie paseczków papieru :-) Dziś chyba nie miałabym już cierpliwości. Cudne karteczki i zdolne babeczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rodo szaleje, czwarty raz wchodzę, bo n nie mogłę napisać komentarza:(

    to że zdjęcie tyłów to rozumiem- sama sie tak najchętniej ustawiam, ale mogłyście choć te tyłeczki Wasze podpisać;D
    a kartki świetne, wszystkie.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzisiejszy post to coś dla ducha, serca i oczu. Wspaniałe są takie spotkania, a jeszcze jeśli z takimi wymiernymi efektami to już podwójna rewelacja! Szkoda Olu, że chociaż od tyłu, ale nie napisałaś kto jest kto;)
    Kartki piękne!
    Pozdrawiam cieplutko"_

    OdpowiedzUsuń
  10. Co za weekend! niesamowity! absolutnie jestem zdania, że dziewczyny najlepiej się bawią w swoim damskim towarzystwie (chyba że w towarzystwie prawdziwego mężczyzny o imieniu kazik). Piękne kartki zrobiłyście, a prezenty fantastyczne, bo skoro frywolitka, to jak mogłoby być inaczej?
    Tak jak napisała Justynka, i ja też kończę i znów zaczynam, latam góra, dół, góra, dół, i nie mogę się po prostu napatrzeć:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tylko z dziećmi (nie moimi-szkolnymi) tak razem mogę się "wyżyć". Bardzo lubię nasze spotkania:)
    Dlatego zazdroszczę takiego spotkania Olu. Piękne prace!
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Olu,
    to był niesamowicie krótki weekend, po prostu zleciał błyskawicznie...!
    Serdecznie dziękuję za wspaniałą gościnę i "nocne polaków rozmowy"

    Spotkanie do powtórzenia! Wielokrotnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No kurczaki aż mi ślinka cieknie ba mysl o Waszym wspólnym czasie twórczym i przyjacielskim :) zazdraszczam pozytywnie oczywiscie i podziwiam piekne lifty karteczek do zabawy Ani! A męski papier jest cudny !!! No i frywolitkowe supełki mistrzostwo!!! Swietne jestescie Dziewczyny, brawa dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zrobiłyście sobie niesamowite warsztaty!! Nie dość, że karteczki wspaniałe to aż czuć energię zaczerpniętą z tego spotkania! Pięnie sobie poradziłaś z igiełką zamiast patyczka:)) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest to co lubię !!!
    Fajne karteczki powstały. Quillingowe kwiatki cudnie ozdabiają prace.

    OdpowiedzUsuń
  16. Takiego spotkania można tylko pozazdrościć. Pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie wspaniałe spotkanie !!! Oj, zazdroszczę trochę... Też chce mi się takiego spotkania i myślę o tym od jakiegoś czasu. Tak to już ze mną jest, że myślę, myślę, myślę, a potem to już jest za późno.
    Kartki spod Waszych rąk wyszły bardzo udane i piękne !!! Oby tak dalej !!! Niech żyje blogowy świat i niech rozszerza się w realu !!! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszę się, że spotkanie było udane i owocne w piękne prace.:) Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniała inicjatywa, zazdroszczę tak pozytywnie ;) czuć dobrą twórczą energię z całego Twojego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniałe karteczki powstały podczas tego jakże twórczego spotkania:)
    Jest co podziwiać;) Serdecznie pozdrawiam 🙂

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale miałyście super spotkanie:) a karteczki przpeiękne

    OdpowiedzUsuń
  22. Ależ mi się Ciebie fajnie czyta... Wpadłam tu na chwilkę ale zostanę na dłużej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)

Copyright © 2014 Papierolki , Blogger