Niespodzianki:-)

Jak wiadomo życie jest niespodzianek pełne i to niekoniecznie tych dobrych, ale dzisiaj będzie tylko o pozytywach;-). Te dobre  niespodzianki, to ja bardzo lubię. Są jak kropelki prozacu w codzienności i potrafią rozweselić nawet nie najlepszy dzień. Odkąd wsiąknęłam na dobre w blogowy świat, niespodzianki jakoś częściej mi się przytrafiają;-)
Dziś, w samo upalne południe, od domowej zawieruchy oderwał mnie listonosz z  paczką zaadresowaną do mnie.  A w tej zupełnie niespodziewanej przesyłce przyleciały piękne liliowe kwiaty,  na równie pięknej, uszytej z niesamowitą dbałością o szczegóły torbie, o takiej ...



Wnętrze jest równie dopracowane a całość budzi nie tylko mój zachwyt, ale także zadziwienie nad perfekcją szwów i bogactwem detali. Ja nie rozumiem zupełnie w swoim szyciowym analfabetyzmie jak takie cuda można uszyć na tym dziwnym i skomplikowanym urządzeniu, jakim niezmiennie jest dla mnie maszyna do szycia;-)


Kto zorientowany w blogowym świecie ten wie, że takie torby to tylko nasza Renia>> potrafi szyć. I właśnie Renia swoją liliową niespodzianką sprawiła, że serce radośniej mi zabiło i na chwilkę oderwało od niespodzianek niekoniecznie dobrych. 

Reniu bardzo, bardzo  serdecznie dziękuję, już się przepakowałam i liliowe trampki wyprałam:-)

Przypominam przy okazji, że ciągle trwa akcja zbierania funduszy na rehabilitację córeczki Reni i wiele równie pięknych, rękodzielniczych prac można nabyć tutaj>>,  robiąc sobie małą przyjemność i wspierając leczenie Lilki.

A jeśli idzie o niespodzianki, to wyczekany, coroczny gość wpadł  przedwczoraj do budlejowego zakątka. Jaśnie wielmożny paź królowej zaszczycił nas swoja obecnością dość niespodziewanie bo podczas lecących z nieba, mimo mocno przygrzewającego słońca, wielkich kropel deszczu. Dostrzegłam go z kuchennego okna (zdecydowanie wyróżnia się wielkością od pozostałych motylich gości) i poleciałam na polowanie. Efekty takie sobie, strasznie się jegomość wiercił i trzepotał skrzydełkami strząsając zapewne krople deszczu.





Widać na zdjęciach, że trochę ma nadszarpnięte skrzydełko, ale i tak jest piękny.
To chyba wszystkie niespodzianki na dziś, czas na rutynę, czyli kolejną torbę mojej produkcji, chociaż tym razem zamiast szarości mamy niebieskości;-)





Wnętrza pokazywać nie będę, bo przy Reni moje szyciowe poczynania zachwytu raczej nie wzbudzą:-)
A na zakończenie jeszcze taka mała niespodzianka, którą znalazłam dziś w odstawionym na chwilę koszyku gdy po pomidorki do ogrodu się wybrałam;-)


 Pozdrawiam  życząc Wam równie spokojnych snów i  tylko dobrych niespodzianek, tym bardziej, że wraz z tropikalnymi upałami czeka nas podobno bardzo niespokojny weekend w pogodzie.


17 komentarzy:

  1. Piękne torby.:) Bardzo ciekawa kolorystyka tej zrobionej przez Ciebie. Miły gość Cię odwiedził. Życzę tylko pozytywnych zdarzeń. Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sliczne torby - jedna i druga. A kiciula taka moja, Plamkowata. Mam w ogrodzie jeszcze jednego domownika. To ogromny jeż. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia bo śmignął w krzaki, ale cieszę się, bo trzy lata go nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No trochę Ci zazdroszczę tej torby od Reni, bo cudna jest :-) Twoim sznurkowym też niczego nie brakuje , jak dla mnie to one też są idealne.
    Zdjęcia z motylem przepiękne , w sam raz do atlasu motyli :-)
    Pozdrawiam i udanego weekendu życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro znalazłaś takiego pięknego pazia, to musisz się czuć jak królowa)) Cudowne zdjęcia, torby obie piękne, a z szyciem każdy radzi sobie jak może. Twoje na pewno też jest świetne.
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Torba od Reni jest przepiekna, a nad jej wykonaniem będę się zachwycać razem z Tobą, bo maszyna do szycia jest dla mnie nie do ogarnięcia. Twoje sznurki niezmiennie piękne i trzymają fason i styl ciągle i nieprzerwanie. Niebieskości i błękity to zdecydowanie moje i piękne kolory, więc podziwiam. A motyl cudny, śliczny, pięknie uchwycony :-) Pozdrawiam serdecznie, odganiając "zmory i upiory" :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest pięknie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne torby! A niespodzianka w koszyku zabawna;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Olu Twoje rutynowe poczynania zachwycają !!! Co do pazia to mnie udało sie go uchwycić na bzie jak kwitły :) i faktycznie jest większy niż reszta kolorowych skrzydlatych piękności ! No a torba Reni, mniam:):):) Olu ciesze sie razem z Toba z tych niespodzianek :) sciskam !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście liliowa torba jest po prostu zachwycająca, a i wyobrażam sobie, jaką była dla Ciebie uroczą niespodzianką!
    Ciekawe, jakie perypetie przeżył paź, żeby się zjawić na wezwanie (w poprzednim poście odnotowałaś nieobecność gagatka), bo te skrzydło poszarpane takie, czy może jednym skrzydłem był już w gablocie? tfu tfu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne torebki, zarówno prezentowa jak i Twoja. Motyla zazdroszczę, chyba w centralnej Polsce nie fruwają:(
    Pozdrawiam Olu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Torby obydwie są przepiękne :) Masz bardzo ciekawych gości i tych latających i futrzastych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No niby już wiem, że spania nie masz.... ;)
    ale ty masz chyba w rękach pendolino! Tak szybko następna....no no...

    A Reniowe torby faktycznie są niesamowite.
    Zasłużyłaś na taki liliowy prezent.
    No i trampki dostały druga szansę ;D

    Samych pomyślnych wieści!
    tym niedobrym niespodziankom mówimy zdecydowane nie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniałe niespodzianki :)
    Torba od Reni niesamowita...
    I Twoja też fajna, tak jak już pisałam - taki model ma mnóstwo uroku :)
    Podziwiam polowanie na motyla, fotki uważam za bardzo udane :) ja chyba nigdy takiego motylowego gościa nie widziałam na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Od razu poznałam, że to Reni ręka:)) Piękna!!! ja też mam to szczęście podziwiać jej kunszt! Sznurkowa cudna jak poprzedniczki!! A motyl po prostu cuuudny!!! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Torby śliczne - obie, bo każda w innej technice robiona.
    Miałaś wielkie szczęście uchwycić motyla.
    Taki piękny Paź królowej u mnie był na moment i zanim chwyciłam aparat, to już go nie było, a ja stałam niepocieszona.
    Kicia w koszyku - po prostu uroczy widok. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Torby śliczne!
    Też nieraz latam z aparatem fotograficznym, by "upolować" fotki motyli, pająków, ważek czy jeszcze jakiś niespodziewanych gości w moim ogródku.
    Kotek w koszyczku niezwykle uroczy, przypomniał mi naszą zagubioną srebrną kotkę.
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)

Copyright © 2014 Papierolki , Blogger