Zapach maja.

Mało mnie tu ostatnio, zagubiłam się w majowym ogrodzie. Obfitość maja to coś co mnie lekko otumania, wyłącza rozsądek i uruchamia jakieś nieziemskie siły pchające "do łopaty", więc biegnę co dzień z pracy... do pracy. Kiedy jeszcze niebo funduje nam piękną pogodę pozwalającą delektować się widowiskiem, chłonąć świeżą zieleń, kolory kwiatów a przede wszystkim zapach, to przepadam i nie ma mnie dla nikogo:-) Po okresie zimowego niebytu, ten zapach soczystej zieleni, majowych bzów i szalejącej kwieciem wisterii wydaje się niesamowicie intensywny. Podobno węch to najstarszy ze zmysłów, nauka mówi, że razem ze smakiem należy do grupy zmysłów chemicznych. Może dlatego poczęstowana chemią straciłam te dwa zmysły na kilka długich miesięcy. Na szczęście była wtedy zima, więc świat w zasadzie nie pachniał;-). Za to dziś zapach i smak doceniam podwójnie. Nigdy nie byłam i pewnie już nie będę, specjalistką od kreowania smaków (raczej kiepska ze mnie kucharka;-)) rekompensuje to sobie swoim wiosenno-letnim światem zapachów. A wieczorami, jeżeli tylko czas pozwala przysiadam pod bzem i odpoczywając od "łopaty" czytam albo supłam, bo akurat z czółenkami najłatwiej się zabrać w plener. Z tej bzowej inspiracji  dwa frywolne kompleciki usupłałam. Niby podobne, ale każdy inny. Pierwszy już ma nową właścicielkę, a mnie zostały tylko zdjęcia...





Drugi powstał trochę z rozpędu i chyba należy do mnie;-)





Bzy powolutku przekwitają, chociaż zapach ciągle unosi się w nagrzanym powietrzu. Wisteria, zwana też glicynią,  posypuje ziemię fioletowym śniegiem, ale wciąż czaruje nie tylko zapachem  ale i widokiem. Posyłam Wam troszkę tych moich czarów mając nadzieję, że chociaż w części usprawiedliwią ten mój blogowy niebyt. Myślę, że kiedy te zapachy trochę ucichną, a ja nacieszę się dostatecznie majem i wiosną znów na dobre rozgoszczę się blogowym świecie.









Pozdrawiam:-)

20 komentarzy:

  1. Uwielbiam zapach bzów :) Mam posadzone małe drzewko bzu , ale mam nadzieje ,że kiedyś będzie okazałe !
    Kompleciki zachwycające, tylko nie mój kolor **

    OdpowiedzUsuń
  2. Niczego tak bardzo jak tej glicynii Ci nie zazdroszczę. Pięknie u Ciebie i piękne jest to, co robisz.Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niczego tak bardzo jak tej glicynii Ci nie zazdroszczę. Pięknie u Ciebie i piękne jest to, co robisz.Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na glicynię mam chrapkę, bo pieknie wygląda! Śliczności usupłałaś, ale nie ma się co dziwić - w takim otoczeniu!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Olu, frywolitkowy komplecik jest prześliczny! Bzy też bardzo lubię, glicynię niestety podziwiam tylko na zdjęciach. Niech to wiosenne piękno daje ci dużo siły i radości :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba wszyscy znikamy w ogrodach tej wiosny i na zapas niemalże cieszymy praca i roślinami. Twoja glicynia mnie zachwyciła, chyba też się zdecyduję. Bzy cudownie pachną, w takim otoczeniu stworzyłaś piękne ozdoby.
    Pozdrawiam wiosennie.:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do smaku to nie zauważyłam (pewnie mam za mało kubków smakowych),ale zapach przenosi w najodleglejsze dzieciństwo, to jakieś czary są. Maj to w ogóle namiastka raju, u Ciebie w ogrodzie do widać najbardziej, tak, bo jeszcze zmysł wzroku ma radochę:)) Biżuteria szalenie elegancka, przepiękna praca:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale cudeńka robisz🤗 A z lilaka zrobiłam dziś sok.

    OdpowiedzUsuń
  9. A myślałam, że tylko ja jestem taka nawiedzona i biegnę z pracy do pracy :) Trudno opisać to, co natura wyprawia, nie sposób wchłonąć tego całego piękna. Glicynii niestety nie mam ale to tylko z braku odpowiedniego dla niej miejsca. Jest taka śliczna!
    Ty Oleńko też czarujesz po swojemu, komplecik jest przeuroczy.
    Przesyłam uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne te Twoje frywolne kompleciki, Oleńko!
    A wisteria to uczta dla oczu. Moja też co roku jest jest bardziej ukwiecona :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już nie wiem co bardziej podziwiać , naturę czy rękodzieło :-)
    Glicynia cudowna a frywolitkowe kompleciki jeszcze ładniejsze. Zarówno natura jak i Twoje zdolne łapki tworzą zjawiskowe rzeczy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny komplecik!!! A w ogrodzie przepięknie!!! Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudnie Olu!!! Glicynia powala. My tez mamy ale uwiecznić na zdjęciach jej tak nie umiem....;) i masz racje wiosna jest cudna!!! Jak i Twoje frywolitkowe supełki :) u nas teraz złotokap przecudnie kwitnie....ach szkoda ze to tylko chwilowy widok... Sciskam !

    OdpowiedzUsuń
  14. Olu ja też jestem w ogrodach( moich rodziców też muszę ogarnąć) i chyba zagubiłam sie w robocie, co nie koniecznie mnie zachwyca na wiosnę;)
    cudnie u Ciebie:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia, wspaniały ogród i śliczne komplecik:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. piękne miejsce, a twój opis wprowadza w taki stan rozmyślań i tęsknoty za takim lenistwem na łonie natury :) mi zostaje balkon z bratkami :) a bransoletki są śliczne, myślę że podświadomie tę druga zrobiłaś wlaśnie dla siebie :) super

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudne bransoletki,zresztą Ty robisz tylko cudne rzeczy,a ogród zachwyca kolorami,wiosna to najpiękniejszy czas ;)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  18. Prześliczny zestaw. Zdjęcia też fajne, uwielbiam wisterię, zawsze rozpływam się nad jej pięknem. :) Bardzo przyjemny post. Pozdrawiam cieplutko. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem co bardziej podziwiać. Ogrodowe cuda, czy frywolitkowe. Jedne i drugie zapierają dech w piersiach. Oleńko korzystaj z majowych zapachów, powietrza i słońca. Osobiście również każda chwile wolna spędzam w ogrodzie i wciąż jestem nienasycona jego widoków i zapachów. Nic innego nie jest teraz ważne. Ogród to siła. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)

Copyright © 2014 Papierolki , Blogger