Spadłam z Księżyca?

Owszem, czasem mam takie głębokie przekonanie obserwując siebie i świat dookoła:-D. Tym razem moja podróż z Księżyca była twórcza. Mam taką dziwną przypadłość, że podczas pełni księżyca przydarzają mi się bezsenne noce. W tym miesiącu pełnia zrobiła mi prezent i przypadła w weekend więc mogłam sobie spokojnie czekać na sen do świtu i rozmyślać o czymś przyjemnym. Właśnie tej piątkowej, księżycowej nocy wpadłam na pewien pomysł, który z księżycem nie ma akurat za wiele wspólnego;-) 
Już jakiś czas temu zaplanowałam sobie, że zapas dość wiekowych rurek zalegających na strychu przerobię w osłonki na doniczki. Sezon ogrodowy w pełni, plastikowe doniczki w ogrodzie są bardzo funkcjonalne, ale urodą nie grzeszą więc może spróbuję je trochę poubierać.  Zależało mi jednak na tym, żeby te osłonki nie miały dna, tak aby woda od podlewania lub deszczu mogła sobie przez nie spokojnie przelatywać. Leniwa jestem po prostu i nie chce mi się po każdej ulewie opróżniać spodków z nadmiaru wody, a poza tym papier jednak za długimi kąpielami  nie przepada;-). Pomysł niby prosty, tylko jak stabilnie umocować rurki osnowy, skoro nie ma dna?  Najpierw myślałam żeby do każdej doniczki dorobić odpowiednia formę i na niej pleść, tylko to by strasznie dużo czasu i zbędnej roboty pochłonęło, potem pomyślałam o jakimś stelażu z drutu, (tak jak robię to, kiedy chcę uzyskać dziurę w plecionych abażurach) a na samym końcu, czyli właśnie podczas piątkowej nocy, wpadłam na pomysł, że żaden drut nie jest mi przecież potrzebny bo odpowiednio grube rurki załatwią sprawę.  Żeby nie było za lekko, to realizację pomysłu zaczęłam od tego, co wydawało mi się najtrudniejsze, czyli prostokątnych osłonek na kwiatowe korytka stojące na parapecie kuchennym. 
Efekt uzyskałam taki...


W zbliżeniu chyba trochę lepiej widać, sposób zamocowania rurek osnowy...


Nie powiem lekko nie było,  prostokątne splotki w ogóle do łatwych nie należą a brak formy, a przede wszystkim dna, (które pozwala obciążyć koszyk, tak aby osnowa była stabilna)   powodowały, że ten prostokąt strasznie mi skręcał i falował podczas plecenia. Jakoś sobie poradziłam i na wszelki wypadek machnęłam od razu dwie równe osłonki, po przerwie to do drugiej ciężko by mi było się zapewne zmobilizować:-)




 Tak teraz wygląda mój kuchenny parapet:

Osłonki mieszczą doniczkę razem z podstawką, gdyby była jednak potrzebna.

A  dla ciągle nieprzekonanych o mocy papieru  i lakieru mam jeszcze dwa zdjęcia;-). Koszyk, na którym dawno temu ćwiczyłam transfer na rurkach,  czwarty sezon w ogrodzie...


i drugi z papierowych koszy, trochę większy,  trzeci sezon w ogrodzie.


Żaden z nich nie był nawet powtórnie malowany, chociaż co roku sobie obiecuje, że je trochę odświeżę;-) 

Pozostaje mi wydumać, jak zrobić wiszące koszyki bez dna :-D, ale to może przy następnej pełni.

Pozdrawiam niedzielnie:-)

28 komentarzy:

  1. Mistrzyni w kręceniu i zwijaniu jesteś !

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny pomysł! Na to nie wpadłam - a ja głupia w folię się bawię :D Z drugiej strony, patrząc na Twoje kilku sezonowe osłonki to obawy o przelanie chyba są niesłuszne ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam i chylę czoła! Sama mam problem z jakimkolwiek, mniej lub bardziej ozdobnym zakończeniem (brzegiem), a tu takie cuda! Świetne!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały pomysł! Prześliczne osłonki! A jak pięknie komponują się z kwiatami:))
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam - ze tą "bezdenność", za prostokątny kształt, za równe rogi, no po prostu za całokształt :) I potwierdzam, wytrzymałość "nadworną" koszyków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam cierpliwość, do takiego "skręcania".Efekt jest powalający! Strasznie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  7. fantastyczne osłonki :) jak skończyć oplatać swój ogród, to zapraszam do mojego :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Super pomysł, świetny efekt. Czy Twój pies jest czujny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna (czyli Księżyc:-))to już staruszka, nie widzi i nie słyszy, ale jedzenie wyczuwa na kilometr. A co, stróża poszukujesz?

      Usuń
    2. Nie, ale mam niecne zamiary w stosunku do bezdennych.

      Usuń
  9. Mega, mega piękne są te osłonki, no mistrzostwo Papierolki :-)))))) i do tego ten delikatny folkowy motyw, podobają mi się bardzo, bardzo. Chyba nie powinnam tego pisać, ale może dobrze, ze czasem są pełnie i te pomysły tak same atakują. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie jesteś boginką księżycową i dlatego nie śpisz przy pełni. Osłonki są cudne i pięknie wykonane, szalenie praktyczne i ślicznie im z pelaśkami.
    ...fajnie być boginką księżycową tu na ziemi, bo nie trzeba cały miesiąc czekać na pełnię, żeby spotkać się z ukochanym, tylko bonus od księżyca przeznaczyć np. na ulubione rękodzieło (jedno z wielu:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie możesz tak codziennie spadac z księzyca :-) Genialne są te osłonki i kłaniam się nisko za wyplatanie bez dna i to jeszcze prostokątów. A folkowe dodatki to już wisienka na torciku.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. te podłużne osłonki są cudne, uwielbiam takie folkowe motywy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam...i to jeszcze w prostokącie !!! Rewelacyjne są i służą na lata jak widać ;)pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne osłonki uplotłaś,cudnie wyglądają z kwiatami,jestem pełna podziwu dla Twoich zdolności 🙂
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  15. genialne!!
    jesteś Mistrzynią bez dwóch zdań;)
    fajnie ze pokazałaś te starsze, bo zawsze mnie to intrygowało- przetrwają czy nie;)
    miłego tygodnia:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiszące bez dna?! Trzymam kciuki zeby Ci sie udało bo jestes mistrzynią Olu w skręcaniu rurek:):):) a osłonki na korytka sa fantastyczne! Sciskam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Doskonały pomysł i osłonki są extra. Pozdrawiam :_)

    OdpowiedzUsuń
  18. No to pełnie Ci służą! :) Rewelacyjnie wyksiężycowałaś te osłonki! I dobrze, że od razu dwie.;) Brawo Ty! :))
    Aż jestem zaskoczona, że wiklinowe osłonki trzy sezony (i dłużej) w tak pięknym i nienaruszonym stanie wytrzymują w ogrodzie! Jesteś mistrzunio! :)
    Słoneczne uściski

    OdpowiedzUsuń
  19. Olu, zachwyt pełen :-)
    Osłonki są śliczne! Gdybym ja tak potrafiła pleść...

    OdpowiedzUsuń
  20. Super osłonki! Jak zawsze dokładnie obmyślone i pięknie wykonane:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Najwyraźniej Oluś mamy tą samą przypadłość, ja też w czasie pełni nie śpię.
    Podoba mi się pomysł na osłonki bez dna, to bardzo praktyczne rozwiązanie. Wyglądają ślicznie i efektownie!
    Przesyłam cieplutkie pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem zauroczona osłonkami są cudowne.Super pomysł .Ja też mam noce bezcenne przy pełni księżyca. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialnie wyszło, powinnaś jakiś kursik na to zrobić:). Przy okazji nominowałam Cię do Liebster Award. Jeżeli masz ochotę wziąć udział w zabawie to zapraszam :) http://asikowe-majsterkowanie.blogspot.com/2017/06/buki-z-sezamem-i-nie-tylko.html#more

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem oczarowana Twoimi osłonkami. Przepiekne! Piszesz, że cztery lata pierwszy koszyczek wytrzymał. To jest niesamowite! Deszcz się go nie imał? Szkoda, że ja nigdy nie plotłam rurek. Bo lubie pleść opowieści ale to nie to samo:0 Takie osłonki przydałyby się mojej mamie na okno, tak mnie zainspirowałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zmokło to wyschło i po kłopocie;-) tylko na zimę je chowam oczywiście. Miło być inspiracją, mam nadzieję, że twórczą:-)

      Usuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)

Copyright © 2014 Papierolki , Blogger