sobota, 16 lipca 2016

Lato, echże ty...

Lato mamy bardzo kapryśne. Częstuje nas niezmiennie skrajnymi zmianami pogody i temperatury. Czy to przyroda próbuje dorównać temu co dzieje się ostatnio wokół nas, czy możne na odwrót...?
Przyznam, że takiej wichury i ulewy jak przetoczyła się nad nami w czwartek, chyba nie pamiętam. Równo dwanaście godzin nieustająco ulewnego deszczu i niszczycielskiego wiatru skutecznie pozbawiło mnie prądu, telewizji, dostępu do sieci i oczywiście narobiło sporych szkód w ogrodzie.  Na pocieszenie pozostaje to, że te braki w zdobyczach cywilizacyjnych pozwoliły mi bez wyrzutów zająć się tym co lubię. Nadrobiłam sporo robótkowych zaległości i teraz będę Was nimi męczyć ;-)
Dzisiaj przyroda poczęstowała nas słońcem i przyjemną temperaturą więc i u mnie będzie wiosennie.
Pochwaliłam się kiedyś że zaczęłam supłać Renulkową serwetkę frywolitkową Wiosna 2016 >> Życie zweryfikowało mój zapał i szybko się zagubiłam w kolejnych rządkach, ale w czwartek udało mi się doprowadzić swoje supłanie do momentu, w którym postanowiłam serwetkę zakończyć. Moja wiosna to zaledwie ośmiorzędowa wiosenka, ale i tak jestem z niej dumna;-),  poza tym, taki rozmiar doskonale mi odpowiada, bo serwetka już zdobi szafkę w przedpokoju. Kiedyś usupłam sobie taką wielką, kilkunasto-rzędową na stół do pokoju, nawet już odpowiednie nici zakupiłam, bo ten kordonek, z którego supłałam, nie bardzo się nadawał i sprawił mi sporo problemów. Nici i kilka innych błędów, które popełniłam po drodze sprawiły, że ostatni, czyli ósmy rządek tak bardzo falował że bałam się, że jeżeli  pociągnę dalej to swoje supłanie, to nie uda mi się nawet przy krochmaleniu i naciąganiu zrobić z tego płaskiej serwetki. Tym sposobem mam swoją Wiosenkę 2016 w wersji mini:-)
A wygląda tak...




Jak dla mnie serwetka wcale nie jest taka mała, bo ma 34 cm średnicy i jest, póki co, zdecydowanie największą moją pracą frywolitkową. Bo ja się raczej specjalizuję w drobiazgach frywolitkowych i bardzo lubię widzieć szybko efekty pracy;-) Serwetkę dorzucam do ostatniego odcinka>> naszej wspólnej nauki frywolitki prowadzonej przez Renię>> i Justynkę >>.

Nauka się kończy, ale to czego się nauczyłyśmy pozostaje. Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za poświęcony czas i wspólną zabawę, dzięki której nauczyłam się czegoś, co przez długi czas wydawało mi się nieosiągalne. Przyrzekam uroczyście, że czółenka nie porzucę, nawet sobie ostatnio kilka dokupiłam:-).
A jeśli idzie o drobiazgi, to jeszcze tego samego, ciemnego, wietrznego popołudnia usupłałam kolejną zakładkę, bo wszystkie mi się ostatnio rozeszły. Wypróbowałam ten prosty wzór>>


 

Pozdrawiam serdecznie życząc słonecznego, a przede wszystkim spokojnego weekendu i zapraszam na ciacho, takie jak lubię najbardziej (a w zasadzie tylko takie umiem zrobić;-)) czyli szybkie, łatwe a przepyszne.
Specjalnie dla Was świeżutkie, jeszcze ciepłe, muffiny z jagodami ;-)


Ola

15 komentarzy:

  1. Muffinki wyglądają smakowicie:) Serwetka i zakładka pięknie się prezentują. Pozdrawiam Olu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Klękajcie narody 👀 jakie cuda zrobiłaś -ja powiedzmy zaczynam się czołgać bo do raczkowania to jeszcze hoho, a mufiny boszszszeno głodna jestem 😋 {TBP}

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech.. mogę tylko westchnąć do tej serwetki. Nie wiem kiedy ten czas przeleciał , pamiętam jeszcze Twoje pierwsze nieporadne zmagania z frywolitką a tu takie cudo na zakończenie nauki. Olu to prawie jak praca magisterska !! Gratuluję Ci samozaparcia i tego że osiągnęłaś w tej technice poziom mistrzowski.
    Zakładeczka tez jest superowa.
    Pozdrawiam i życze miłej i słonecznej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Twoją precyzję, wszystko takie dopracowane :) A i zdradź ten prosty i szybki przepis na muffiny bo mi nawet te podobno "najprostrze" nie wychodzą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za muffinke:-) serweta i zakładka bardzo ładne:-) masz dar do takich rzeczy tworzenia. Ja tam cierpliwości nie mam. A piszesz o pogodzie u nas to samo było. Na szczęście prądu nie było tylko przez jeden dzień a zdarzało się że i tydzień czekaliśmy za prądem. Jedyni mieszkańcy lasu i ostatni niestety jak zawsze jesteśmy:-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Braki w zdobyczach cywilizacyjnych czasami przynoszą wybitne efekty, na przykład frywolitkowa serwetka jest przecudowna! i jeszcze zakładka tak ślicznie wysupłana i czekająca na zajmującą lekturę, no i kolor! taki trochę jagodowy:)) teraz w sezonie jagodowym od świtu biegam po świeże jagodzianki, ale teraz zamarzyła mi się muffinka, ...o ja nieszczęsna, po co patrzyłam na to ostatnie zdjęcie?!

    OdpowiedzUsuń
  7. Olu cudna ta serweta!!
    Renia potrafi przygotować takie wzory, że można skończyć na wybranym rzędzie:)
    świetnie sobie poradziłaś z nią i z zakładką również:)
    Bardzo dziękuje, że byłaś i uczyłaś sie z nami:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Serwetka jest prześliczna - to prawdziwa, koronkowa robota. Zakładka zauroczyła mnie totalnie, miło czytać z takim drobiazgiem pod ręką.
    U nas pada od wczoraj ale bardzo inteligentnie. Trochę tęsknię już za słońcem.
    Miłej niedzieli Olu.

    OdpowiedzUsuń
  9. jak mi się te frywolitki podobają szalenie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech tak na noc te muffinki. Toż to ja nigdy nie schudnę. A moje jagódki "poszły" w słoiki, nawet nie było czasu na pieczenie.
    Serweta jak dla mnie wielkie cudo:)
    Już trzeci raz podchodzę do komentarza, coś mi blokuje wpisy, może tym razem się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne cudo. Frywolitka w takiej ilości i ta jeszcze w takim otoczeniu mnie rozkłada na łopatki. Pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie.
    Pozdrawiam serdecznie i dobrego tygodnia życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie się prezentuje, podziwiać! a zakładka super! pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam z otwartą buzią!!! Cudeńko!!! Zakładka, prosta mówisz? może nauczę się z Anetką z Jamiołowa:)) Muffinki mniam, skradnę jedną no może dwie:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie! nie ma sensu robić większej skoro mała pasuje tam gdzie trzeba :)
    ja też wolę szybsze prace ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Serwetka urodziwa. Zakładka też pieknie Ci wyszła. A mufffinki smakowicie wygladają
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)