Hurt:)

U mnie dzisiaj chyba rekord tegorocznych upałów. Termometr, który cały dzień jest w cieniu wskazał około piętnastej po południu 37 stopni! Dla mnie, osoby raczej ciepłolubnej, to już zdecydowanie za dużo, ale za to udało mi się pomalować wszystkie koszyki, bo schły w tempie ekspresowym. Natomiast mój sekret przetrwania tych afrykańskich temperatur możecie podejrzeć na ostatnim zdjęciu:) Malowałam kawą (rurki bardzo mocno nasiąkają i normalnie potrzeba sporo czasu, aby koszyk wysechł) ten nieszczęsny komplet koszyków do kuchni. Nieszczęsny, bo muszę powiedzieć, że mocno mnie znudziło to plecenie bez kolorów, ale do stylu mojej kuchni bardzo pasuje tradycyjna wiklina, więc musiałam się jakoś przemęczyć, bo przecież nie będę kupować koszyków w sklepie:) . Najważniejsze że wreszcie jest! Prawie cały, bo potrzebuje jeszcze dwóch prostokątnych koszyków, które zostawiłam  sobie na "kiedyś", bo akurat z prostokątami mam jeszcze pewne problemy:). Całość wypleciona w większości z niezadrukowanych brzegów GW i na razie tylko pociągnięta "kisielkiem" z kawy, bo chciałabym aby pozostały matowe, a u mnie niestety matowy lakier akrylowy jest niedostępny i muszę się wybrać do jakiegoś marketu budowlanego. Każdy kto malował kawą wie, że w zasadzie "kisielek" tak solidnie usztywnia koszyki, że lakier można sobie nawet odpuścić. Ja polakieruję, żeby było łatwiej je utrzymać tzn. przetrzeć w razie potrzeby wilgotną ściereczką.Wymiary różne, bo dopasowane do kątów, szafek i półek, w których mają stanąć koszyki:)






Pozdrawiam bardzo gorąco, a jeśli ktoś chciałby się ochłodzić to zapraszam do mojego prywatnego "morskiego" zakątka (woda jest słona, bo taką podobno łatwiej utrzymać w czystości), bez którego dziś bym chyba nie przetrwała:)


22 komentarze:

  1. Tak mi się wszystko u Ciebie podoba! wczoraj dla relaksu oglądałam sobie Twoje papierolki. Chciałabym chociaż w połowie robić takie ładne i równiutkie. No, a dzisiaj to szczękę zbierałam z podłogi !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, nie przesadzajmy, aż tak równo jak bym chciała to wcale nie jest:) czasem też mi nie wychodzi i nierzadko coś wyplecionego ląduje w koszu.

      Usuń
  2. Powiem tak , az zaniemówiłam , oczu nie umie oderwać. To mój hurt świecznikowy do pięt nie dorasta Twoim koszykom. Są REWELACYJNE !!!!
    Ale wierzę , że już masz po kokrdy plecenia. A rurek to juz nie wspomne ile musiałąs na te kosze nakręcić. Ale było warto Twoja kuchnie bezie śliczna z takimi ozdobami !!
    Pozdrawiam i wskakuje do Twojego basemu !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne. Masz chyba dużą kuchnię tyle ich narobiłaś. Są jednak śliczne, mimo że monokolorowe to widzę tam różne sploty, trochę prześwitów. Wszystko super dobrane. Kawał dobrej roboty. U nas dziś cały dzień padało, więc basen by się nie przydał. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja Ci zazdroszczę tego deszczu. U nas nie padało, nie pada i padać nie będzie (podobno). A kuchni nie mam dużej, ale zawsze to lepiej jak "pyry" w szafce stoją w koszyku, a nie w reklamówce:) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Świetne te naturalne kosze. Ja nie wiedziałam, że można usztywnić jakoś bez lakieru. Wyglądają jak 100% wikliny. Po prostu są stylowe i piękne również i przez to, że niby proste, ale jednak mają otworki i wzorki. Ja jestem absolutnie nimi zachwycona.
    Pozdrowienia:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj. Olu piękny hurcik u Ciebie :-). Brawo. Twoje kosze są przecudne :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. ps. A ten basen no zazdroszcze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oniemiałam! Byłam pewna, ze to wiklina i kiedy doczytałam, ze zrobiłaś to z papieru "wymiękłam"! Tak równiutko wyplotłaś wszystkie kosze i do tego wzory i kolor piękne:) Jestem pełna podziwu! Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie.:) Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Malujesz kawą rurki przed wypleceniem czy po? A jak sie robi taka mieszankę z kawy, jakie proporcje? Bo kolorek jest boski nie wspominając ślucznie wyplecionych koszyczkach, brak słów. Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj malowałam koszyki po wypleceniu, ale można też rurki. Proporcji nie podam bo robiłam na oko. Przepis na kisielek z kawy można znaleźć na blogach, polecam ten od Ilonki http://papierowecudawianki.blogspot.com/2013/07/malowanie-rurek-kawa-i-wyroznienie-od.html

      Usuń
  9. No istne koszykowe szalenstwo ale po prostu rewelacja i zazdroszcze ich straszebnie :) a z zaproszeniem na basen uwazaj bo jak Ci wszystcy wpadniemy to zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja osobiście też wolę pleść tak aby było widać że to papierowe ale Twoją ilością i dokładnością jestem zachwycona i jeszcze każdy ma ciekawy wzorek albo splot:) A co do splotów to możesz mi polecić jakiś tutorial z trzema rurkami? Dojrzałam i też chcę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też uwielbiam gazetowe, ale czasem trzeba pójść na ustępstwa:) Zresztą z tego papieru pozostawianie niemalowanych nie wygląda najlepiej bo rurki brzydko szarzeją albo co gorsza żółkną po lakierowaniu. Co do plecenia trzema rurkami to pewnie takich tutków dużo, ja polecam szkółkę Maggi http://handmadebymaggii.blogspot.com/2011/09/moja-szkoka-instruktaze-przepisy-pokazy.html tam na pewno gdzieś jest, tylko już nie pamiętam gdzie:)

      Usuń
  11. piękne są te kosze, najbardziej podobają mi się te z przykrywkami :) a kolor kawowy super :) czy zapach też pozostaje po takim malowaniu? wyobrażam sobie ile Ciebie to pracy kosztowało ale efekt rewelacja :) było warto :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie praca, to przyjemność:) a zapach niestety szybko się ulatnia.

      Usuń
  12. Rzeczywiście niezły hurcik Olu! Wyglądają pięknie i bardzo naturalnie.
    Zazdroszczę Ci (tak pozytywnie) tego basenu! Na takie upalne dni to wspaniałe rozwiązanie. U nas też wciąż ukrop i jakoś na deszcz się nie zanosi.
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Eleganckie te koszyki nie no Ola jestem pod wrażeniem. Próbowałam ostatnio malować kisielem z kawy nie wyszło mi tak ładnie jak Tobie tzn. nie pokryło mi tak ładnie. Choć fakt, że usztywniło mi koszyki. Fajny masz basenik, zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Rewelacyjne są te z pokrywkami, chociaż resztę też bym chętnie przygarneła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O rany, ile Tyś się kobieto narobiła! Takie równiutkie i różnorodne i wyglądają jak z wikliny. Nie powiedziałabym, ze to papierowe koszyczki!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. no tak, w takiej scenerii to chyba mozna przetrwać wszystko! :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)

Copyright © 2014 Papierolki , Blogger