poniedziałek, 1 maja 2017

Cud niepamięci...

Nie macie czasem ochoty zapomnieć o wszystkim, nie tak zupełnie i nieodwracalnie, ale chociażby na jeden dzień. Obudzić się rano z wykasowanym dyskiem pamięci i przeżyć sobie dzień bez wspomnień, szczególnie tych nie najlepszych. Łażą za mną ostatnio te nie najlepsze wspomnienia wierniej niż pies,  skutecznie zniechęcając do działania. Nie chcą się skubane odczepić, chociaż bardzo się staram je przegonić. Jakoś mi ta tegoroczna majówka wypadła nie w czas, gdyby tak można było ją przesunąć o dwa tygodnie, to może już byłoby cieplej...
A zmarzłam dziś całkiem nieźle próbując złapać trochę pozytywnej energii w ogrodzie, ale przynajmniej nie padało i mogłam uczcić święto pracy w praktyce zakopując się w kwiatkach. Marudzimy że zimno, i że chmurzyska, i że deszcz, a tymczasem dzielne chwasty radzą sobie całkiem dobrze i w ogóle się nie przejmują zimowym niebytem. Postanowiłam wziąć z nich przykład i na rozgrzewkę coś sobie upleść. Przeszukując magazyn rurek na strychu zupełnie niespodziewanie wpadł mi w ręce niedokończony koszyk. Zapomniałam o nim, jakoś o tym co dobre łatwiej zapominam;-). Ktoś sobie kiedyś zażyczył bardzo konkretnego, małego szaraczka a mi jakoś zbyt duży się wyplótł, więc odłożyłam na półkę i tak sobie stał bidulek zapomniany z pół roku, nabierając dodatkowej szarości.  Odkurzyłam, odmalowałam, dorzuciłam odnalezionego podczas świątecznych porządków ptaszorka od Doroty>> i zanim ściemniło się na dobre pstryknęłam kilka zdjęć. W sumie z przyjemnością sobie powspominałam jak fajnie wyglądały lekko pobielone, moje ulubione szare rureczki, które ciągle próbuję czymś zastąpić;-)






 Kolorystyka idealnie dopasowana do tego co na niebie ;-)


Wiem, nic nowego nie ma na tych zdjęciach może poza wiosenną niezapominajką ale tym razem "misunia" będzie moja i nie dam jej nikomu,  będę mieć pamiątkę po idealnie szarych rurkach:-)
Myślę, że mogę swoje firmowe splotki dorzucić do gazetowego wezwania w Art Piaskownicy>>,   w końcu gazety są, tyle że szare i zwinięte ;-)


Kończę tą wieczorno-nocną pisaninę i wracam do moich rureczek, chyba trochę "na przekór"  plecie się właśnie bardziej kolorowo. Pozdrawiam więc ciepło i bardziej kolorowo niż na zdjęciach zostawiając Was razem z moim dobrym wspomnieniem. Za czasów studenckich trafiłam zupełnie przypadkowo na koncert i się zakochałam w tych jazzowych klimatach "soykowych", zostało mi do dziś. I do takich wspomnień wracam bardzo chętnie:-)



27 komentarzy:

  1. Hmmm czym je zastąpić??????!!!!!?????? Nie ogarniam.
    Tak myślę że to przez pogodę i takie różne smutne informacje może.
    To minie, wszystko minie i bedzie cieplutko, ja dzisiaj ganiałam kosiarkę po podwórku 😊
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nas dwie, tzn. tych co nie ogarniają;-)
      Gazetę idealnie szarą przestali wydawać wiec poszukuję mniej lub bardziej intensywnie nowego materiału twórczego:-)
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
  2. Olu Twoje koszyczki zachwycają, ale o tym wiesz:)
    Co do maja to boje sie że cały rok będzie zimny i mokry:(
    ale obym sie myliła i już wkrótce słoneczko nas wygrzeje
    Miłego leniuchowania życzę i dużo słoneczka wtedy i zmory pójdą precz;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okruchy wspomnień zawsze wracają, ale tylko te dobre trzeba ocalić od zapomnienia. Dlaczego te złe mają zawsze większą siłę przebicia? Wiem, pamiętam, myślę.Będzie dobrze, musi być.Koszyczek śliczny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Olu nie da sie zresetowac wspomnień, zawsze kiedys wracaja i zawsze w nieoczekiwanym momencie. W koncu jednak odejda, schowają si3 w zakamarkach pamieci. Koszyczek jak zwykle perfecto. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz Oleńko, podobno smutek uszlachetnia... Nie można mieć samych radosnych wspomnień, niestety. W dodatku pogoda nastraja nas niezbyt pozytywnie, nie ma radości z pięknej wiosny. Mam nadzieję, że nie cały sezon taki będzie.
    Twój szaraczek jest uroczy, dobrze że sobie o nim przypomniałaś.
    Ściskam Cię serdecznie i ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Następny dzień będzie lepszy, idźmy do przodu...zapamiętajmy te fajniejsze i ciepłe chwile;) A szaraczek jak zwykle uroczy, precyzyjnie wykonany, śliczny z tym ptaszorem;)))pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas też pogoda działa przygnębiająco, ciągle ciemno, deszcz, sadzonki kwiatów na parapetach wcale nie rosną, tylko marnieją... A najgorsze jest to, że wcale nie zapowiadają polepszenia pogody w najbliższych dniach... Wczoraj skorzystałyśmy z chwili kiedy pojawiło się słońce i poszłyśmy zbierać mleczyki - będzie miodek majowy :) Tylko robótki wnoszą trochę słońca w szarą codzienność :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja bym chyba jednak tak nie chciała, żeby mi ktoś wykasował wspomnienia. To nawet nie dlatego, że wszystkie są piękne, bo przecież jest dużo takich bolesnych, ale one mi jakoś tak pokazują, że raz jest lepiej, a potem znowu wstaje słońce. Nie umiem chyba dobrze tego wytłumaczyć, ale tak mam. Pasja i hobby zdecydowanie pomaga przetrwać trudny czas, bo myśli zajęta czym innym, a i zajęcie dla palców jest. Twój szarak piękny i taki bardzo "TWÓJ" Pozdrawiam serdecznie i dużo ciepła ze stolicy wysyłam :-))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna ta Twoja miseczka! Podziwiam ten mega równiutki splot :-)
    A wspomnienia... gdyby nie było smuteczków, chyba radość nie byłaby tak pełna. Tak sobie myślę, chociaż też ich nie lubię.
    Serdeczności przesyłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szaraczek cudny jak zawsze . Te Twoje splotki są świetne . Mam nadzieję że słoneczko już u Ciebie świeci i wróciły tylko te dobre wspomnienia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Oleńko cudnosci jak zawsze...a jeśli chodzi o wspomnienia to hmmm szkoda ze muszą być te smutne, ale jakby nie było każde wspomnienie jakoś nas kształtuje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Oleńko cudnosci jak zawsze...a jeśli chodzi o wspomnienia to hmmm szkoda ze muszą być te smutne, ale jakby nie było każde wspomnienie jakoś nas kształtuje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Olu Twój koszyczek świetny jest,fajnie że go dokończyłaś,co do wspomnień to zawsze jakoś tak jest że pamięta się bardziej złe chwile,ale myślę że jak wyjdzie słoneczko rzucisz się w wir pracy to i smutki znikną :)
    Serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. każdy ma czasem tak, jak w piosence "wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet..." Uwielbiam Twoje kosze!

    OdpowiedzUsuń
  16. To byłby prawdziwy cud zrobić sobie porządki w pamięci niczym w mieszkaniu na wiosnę, zostawić tylko te piękne i potrzebne... Póki co (póki nie ma słońca, zimno i szaro) wyplataj tylko z kolorowych rurek, a jak Cię skusi szaraczek, to wkładaj okulary z różowymi szkiełkami. Podobno mają zapobiegać przypływowi melancholii, mnie trochę pomagają. W każdym razie nie szkodzą:))

    OdpowiedzUsuń
  17. To byłby prawdziwy cud zrobić sobie porządki w pamięci niczym w mieszkaniu na wiosnę, zostawić tylko te piękne i potrzebne... Póki co (póki nie ma słońca, zimno i szaro) wyplataj tylko z kolorowych rurek, a jak Cię skusi szaraczek, to wkładaj okulary z różowymi szkiełkami. Podobno mają zapobiegać przypływowi melancholii, mnie trochę pomagają. W każdym razie nie szkodzą:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie w takich chwilach najlepszym lekarstwem dla mnie jest moje hobby. Kiedy haftuje potrafię się całkowicie wyłączyć, skupić tylko na tym co robię i nie myślę wtedy o tym co przykre. Moje haftowanie - moją terapią na smutki.
    A Twój szarak jest po prostu piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny koszyczek.Pozytywnej energii na cały dzień. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowny koszyczek.Pozytywnej energii na cały dzień. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kosz rewelacyjny, nie potrafię tak pleść...

    OdpowiedzUsuń
  22. Rewelacyjny:) dziękuję za udział w wyzwaniu Art-Piaskownicy.

    OdpowiedzUsuń
  23. no właśnie...czasami chciało by się zapomnieć...a z drugiej strony to przecież nauka i doświadczenie bez którego nie bylibyśmy dziś tacy jacy jesteśmy... Jednak amnezja jak pokazuje praktyka wcale nie jest taka zbawcza ;)
    To tylko takie przesileniowe smuteczki, które ciągną się za nami jak wspomnienie długiej zimy...
    Niech ta Wiosna przestanie wreszczie balować i się weźmie za robotę! Znaczy...przyjdzie tutaj, bo 10 miesięcy zimy...to zdecydowana przesada!

    OdpowiedzUsuń
  24. Szacun za te proste skręty. Patrzę i podziwiam! Dziękuję za udział w moim wyzwaniu w Art-Piaskownicy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Olu, co za perfekcyjny koszyczek!!! Cudny jest:) no a pogoda , coz, moze w sierpniu bedzie lepiej?!:) pozdrowionka sle;)

    OdpowiedzUsuń
  26. cudne wszystkie twoje tworki takie idealnie dopracowane:)
    śliczne zdjęcia wokół domowego zacisza podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)