poniedziałek, 4 lipca 2016

Czuję wakacje...

jeszcze trochę nieśmiało, ale blisko, coraz bliżej ... :-D


Systematycznie przybywa wolnych chwil, które bez wyrzutów sumienia i palpitacji serca mogę poświęcić na pracę w ogrodzie i inne przyjemności. Problem polega na tym, że tyle tych przyjemności mam w planach, że nie wiedziałam od czego zacząć;-) Postawiłam na splotki, bo tak mało ostatnio plotę, że niedługo zapomnę jak to się robi. 

Dobrze wiecie, co lubię pleść najbardziej ;-) więc znów powstała trochę bielona miseczka z szarych zwykłych gazet ubrana scrapkiem od Doroty>>. Te scrapki miały być do moich nieśmiałych prób z kartkowaniem, a znów kolejny trafił na koszyk. Na szczęście Dorota pojechała na wakacje, to się nie dowie :-) Koszyk stoi już sobie w przedpokoju i ma za zadanie ułatwić domownikom poszukiwania kluczy i kluczyków, a podczas późno popołudniowej sesji ogrodowej wyglądał tak:






i może jeszcze trochę detali:


Oczywiście napstrykałam też mnóstwo zdjęć w ogrodzie, ale może tym razem postawię na zapach. Bo chociaż wieczór dziś raczej chłodny, to i tak zapachy kuszą i nie chce się wracać do domu. 
Pachnie wciąż czekającą na zbiory moją kochaną lawendą, której mam tak dużo, że powoli nie wiem co z nią robić ;-)

A przy samym wejściu do domu rozgościł się wiciokrzew. Stary krzew ostatnimi laty nie radził sobie z inwazjami mszyc i chorób, ale w tym roku zdecydowanie odpłacił z nawiązką moje starania. Egzotycznie wyglądające kwiaty i zapach, który kojarzy mi się z wakacyjnymi, ciepłymi wieczorami w ogrodzie...


Prawie wszystko się zgadza, oprócz ciepła więc kończę i uciekam do domu.

Pozdrawiam prawie wakacyjnie:-)
Ola

17 komentarzy:

  1. Twoimi miseczkami zachwycam się za każdym razem. zawsze idealne :) Oj kusisz kusisz tym bieleniem... ale już niedługo spróbuję ;) Ogrodowe migawki cudne - "zazdraszczam" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oleńko jak zwykle Twoje perfekcyjne wyplatanki cieszą moje oczy i nabieram ochoty do dalszej pracy w tym temacie. Podobaja mi się te bielone misy więc pozwól że sama podkupie Twój pomysł. Ogrodowe pachnące cuda niechaj kwitną i pachną nieustannie. Pozdrawiam ciepluteńko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Olu wiklinę to Ty masz w małym paluszku i wątpię, żebyś kiedykolwiek zapomniała jak się to robi w przeciwieństwie do mnie :D
    śliczny ogród :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście lawenda w tym roku wyjątkowo obrodziła. Ja rozdaję małe, pachnące bukieciki, szkoda żeby się zmarnowała. Wiciokrzew wygląda pięknie! Bielona miseczka na tle roślin prezentuje się wspaniale. U nas ciepło i słonecznie choć bez upałów - takie lato lubię najbardziej. Mocno ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Och jak ja lubię te Twoje koszyki zawsze są perfekcyjne. Ale wiesz przy okazji następnego jestem strasznie ciekawa kilu szczegółów. Np., Jak długo wyplatasz jeden koszyczek , jak nadajesz im ten fajny pękaty kształt, czym je bielisz i jakim lakierem zabezpieczasz. Czemu na słoneczku rurki sa naprzemiennie długi i krótki. :-)
    Alem dociekliwa , no tak już mam lubię wiedzieć co w trawie piszczy.
    Lawendy u mnie w tym roku nie za wiele , bo mam raptem dwa zeszłoroczne krzaczki ale dosadziłam kolejne dwa mając nadzieje że w końcu będzie dużo.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też mam koszyk na klucze, tyle, że z luźną pokrywką. Świetnie się sprawdza. Twój jest zdecydowanie równiejszy i ładniejszy :) podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie pękate koszyczki to Twój znak rozpoznawczy :) Zawsze idealne! No i jeszcze muszę Ci napisać, że uwielbiam Twoje zdjęcia w ogrodowej scenerii...

    OdpowiedzUsuń
  8. Pękaty, a jaki misterny! a ptaszek od Doroty dodaje mu jeszcze większej lekkości. Jestem pewna, że Dorotka się ucieszy, bo powierzyłaś ptaszkowi ważniejsze zadanie, niż ozdabianie kartki: żeby przypilnował, czy klucze z koszyczka też potrafią uciekać wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. U mnie niestety uciekają, do tej pory nie wiem jak to możliwe... Ale Ty masz ptaszka na straży:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, śliczny koszyczek. Dorcia bedzie zadowolona z użycia jej skrapka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. rany ile ja jeszcze będę musiała koszyków zrobić żeby takie równiutkie cudo mi wyszło, na sama myśl mnie palce bolą :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje pękatki są cudne!!! Takie równiuteńkie sploty, że aż miło popatrzeć:)) Ptaszek pasuje jak ulał! Ja też lubię zapach lawendy i wiciokrzewu:)) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny koszyczek:-) podziwiam Twoją i mojej mamy cierpliwość do Takich rzeczy:-) robicie same cudeńka :-) w ogrodzie bajka, ach ta lawenda:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. wspaniała plecionka, ten ptaszek cudny po prostu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)