środa, 27 maja 2015

Trochę klasyki.

Dawno mnie tu nie było,  ale życie na krawędzi ma swoje prawa i bywa nieprzewidywalne. W każdym razie dziś mam małą chwilę oddechu, więc postanowiłam wpaść na moment do tego lepszego, blogowego świata;)
Będzie klasyka, najpierw w wydaniu papierowym. Niewielki okrągły koszyk do łazienki pomalowany, wedle życzenia, na ciemny brąz i do złudzenia przypominający klasyczną wiklinę.





Dla ozdoby dostał drewniane serduszko, na którym pochwaliłam się swoimi umiejętnościami transferowymi:), których nabyłam dzięki wspólnej zabawie>>    u Reni>>  i Justyny>>.  Przyznam, że tym razem jestem z efektu bardzo zadowolona, bo mała grafika z drobnymi napisami odbiła się prawie idealnie. (transfer na zwykły wikol)
Pozostając w temacie pochwalę się jeszcze klasyczną frywolitkową zakładką.




Powstała już jakiś czas temu i ze względu na kolor  chciałam ją pokazać w ramach zabawy w kolory u Danusi>>, ale tym razem muszę odpuścić sobie zabawę. Nie dam też rady zrobić nic do naszej zabawy w oswajanie frywolitki>>, ale chciałam zameldować, że przy okazji supłania zakładki pozostałości  nitki na czółenku spożytkowałam na naukę podwójnego pikotka :)


Bardzo dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze. Muszę trochę ogarnąć sprawy domowe a wieczorem zamierzam pobiegać po tym naszym lepszym, blogowym świecie;),bo jutro czeka mnie kolejny ciężki dzień

Pozdrawiam:)

Ola

P.S. Wczoraj było święto naszych kochanych Mam, więc specjalnie dla mojej Mamy, piosenka z wielu powodów, bardzo bliska memu sercu...



21 komentarzy:

  1. Wiesz, ze sie nabrałam, ze to wiklina?! Serio!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem od czego mam zacząć. Przede wszystkim chyba od tego, że cały czas bardzo intensywnie o Tobie myślę i cieszę się że wracasz do nas. To teraz mogę spokojnie napisać: koszyk jest śliczny, ale to akurat u Ciebie nie dziwi, chociaż ta zawieszka dodaje mu uroku i to takiego niepowtarzalnego. Co do zakładki to jest piękna, a kwiatek ma rzeczywiście podwójne pikotki i nie rozumiem dlaczego nie mogę go zaliczyć do naszej 14 odsłony. Oczywiście, że mogę, bo "kto bogatemu zabroni?!" Trzymaj się mocno. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie koszyczek wyszedł w stylu retro, serduszko idealnie do niego pasuje. No i jeszcze pochwalę frywolitkową zakładkę, tez bardzo lubię ten wzór :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super ta klasyka wygląda :) biała zakładka też wygląda klasycznie i elegancko :) super pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze ryczę przy tej piosence więc i teraz się wzruszyłam!
    Koszyczek śliczny i bardzo mi się podoba pomysł z serduszkiem.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten utwór to umie chwycić za serce!...
    Zakładeczka cudo, natomiast koszyczek to jest zrobiony z najprawdziwszej wikliny, która udaje papierową, jestem tego pewna. Przyznaj się, że zarzuciłaś papier i w tajemnicy zajęłaś się wikliniarstwem! Całość z zawieszką transferową wygląda obłędnie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że chciałabym spróbować wyplatania z prawdziwej wikliny:) W sierpniu w Nowym Tomyślu jest festiwal wikliny i wikliniarstwa, marzy mi się żeby pojechać bo w sumie nie mam daleko;)

      Usuń
  7. w pierwszej chwili myślałam zę to wiklinowy koszyk, a tylko dorobiłaś serducho :)
    a tu proszę hand made 100%
    cudne rzeczy przygotowałaś i spokojnie możesz dodać do naszych lekcji :)
    a zakładka zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy klasyka, czy awangarda baaardzo mi się podoba i zakładka też. Ostatnio widziałam klatkę uplecioną z wikliny (może papierowej) dół niski koszyczek i pałąki zebrane u góry, a ta góra ozdobiona okrągłym elementem frywolitkowym, pręty łańcuszkami z kółeczek frywolitkowych idących w dół do koszyka i chyba jeszcze wokół tego dołu koronka - to było przepiękne!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.pinterest.com/pin/338262621988768125/ dziś znowu się natknęłam na tę klatkę... ;-)

      Usuń
    2. Klatka raczej z wikliny, ale z papieru można by spokojnie też taką wypleść, muszę pokombinować, tylko ta ilość koronki frywolitkowej jak dla mnie ogromna:) ale pięknie i... kusząco to wygląda. Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Olu przede wszystki życze aby Twoje kłopty sie skończyły !!
    Koszyczek - cóż ja mogą ja ja uwielbiam Twoje wyplatanki one są perfekcyjne chciałbym choc raz w zyciu wypleść taki koszyk.
    Serducho z transferem genialne, ale wikol jest doskonały do przenoszenia grafiki na drewno , do materiału sie nie nadaje.
    Frywolitki kochan nad życie i wszystko co wysupłasz zawsze mi sie podoba, a to szczególnie mi się spodobał kwiatuszek z podwójnym pikotkiem .
    Pozdrówka serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  10. Olu, czyżbyś znowu nawiedzała wspominane przez nas miasto?
    A ten facet tam dalej wisi na tej linie? Ten to dopiero żyje na krawędzi, i zobacz , całkiem niezle mu to idzie ;-)
    Dasz radę!

    Koszyczek śliczny!
    No ale w końcu ręce mistrzyni robiły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą wisiał, a teraz nie wiem, nie sprawdzałam:))

      Usuń
    2. co ma wisieć nie utonie
      podobno ;-D

      Usuń
  11. Koszyk cudny, jak z najprawdziwszej wikliny, serducho wpasowało się niesamowicie z cudnym transferem, a zakładka? no cóż... piękna, piękna, piękna.... ach ;))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Koszyk spokojnie może robić za wiklinowy :) Ciekawostką jest (dla wyplatających z gazet z pewnością), że są ludzie, którzy nie wiedzą, że można pleść koszyki papierowe i (zwłaszcza jak koszyk jest pomalowany kolorem) są przekonani, że patrzą na wiklinę :) A wiklina papieru udawać nie może ;)
    Koszyk oczywiście perfekcyjnie wypleciony :) Zakładka piękna - czy skończy na robotach u Wikery? ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne spostrzeżenie z ta wikliną, muszę zapamiętać:) a zakładka już wysłana na roboty, ale tym razem do kogoś trochę mniej pracowitego:)

      Usuń
  13. Wiklinowy jak się patrzy! :)) Czrujesz po prostu. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Kosz cudny. Faktycznie wygląda jak prawdziwa wiklina.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim, którzy pozostawionym słowem mobilizują mnie do pracy:)